Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świeczniki decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świeczniki decoupage. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 października 2015

Ogarniasz? Ja nie :)





Oj jakże często słyszę pytania jak ty to ogarniasz? Ja mam połowę z tego co ty, a nie potrafię się zorganizować z niczym...

Hahahaha szkoda, że żadna z tych osób nie zagościła w moim domu w tym tygodniu. Plan był napięty do maksimum. Wszystkie zamówienia musiały wyjść w czwartek, żeby na piątek dotrzeć do adresatów. A ja lekko mówiąc nie ogarniałam kuwety zupełnie.  Jak tylko dzieci szły spać, karmiłam psy, puszczałam je na ogród i bach do pracowni. Zero zbierania porozrzucanych ubrań, zero sprzątania zabawek, dobrze że mam zmywarkę, ale wsadzić ciuchy do pralki już mi sprawiało kłopot w tym tygodniu. W każdym kącie walało się coś, co powinno być gdzie indziej. Szał po prostu.

I tak rolując transfery i malując pytam się, gdzie ta ogarnięta kobita, matka dzieciom, żona mężowi, córka matce, hodowczyni, marketingowiec, blogerka i właścicielka WoodPassion. Gdzie ten świeży obiad na stole? Pachnące ciasto? Wypielęgnowane paznokcie? Wysprzątany dom? Teraz to by wszyscy padli ze śmiechu i odkryli amerykę łał ona jest nieogarnięta tak jak ja... hihihi.

Cele tygodnia jednak wypełnione. Wszystko zostało wysłane o czasie :)

Nie uszczknęłam ani chwili z żelaznego czasu dla moich dzieci. Co z tego, że były kupne pierogi na obiad. Po nim mieliśmy swój czas na zabawę, czytanie książek, rysowanie, leżenie do góry brzuchem, łaskotanie.... śmiech ten beztroski. Skoro to było ogarnięte to reszt to pikuś. 

Ile już razy słyszałaś, że nie warto się spinać, robić z siebie super chruper babki, która ogarnia wszystko w sekundę? 100? To dlaczego nadal się spinasz? Co jest ważniejsze - czysta podłoga czy czas z dzieckiem, z mężem, z przyjaciółka, z matką, z samą sobą....? Piszesz do mnie i pytasz o receptę... Nie ma takowej, ciesz się chwilą, wyluzuj, nie spinaj się, zacznij być, przeżywać, czuć, dotknij dnia całą dłonią, a nie muskaj go opuszkami palców. Czas biegnie? Oj nie, czas Kochana pędzi prędkością ponaddźwiękową, ja nie wiem kiedy mi ten rok minął...

O czym ja mówię? :) Wiem co mówię, na głowie mam całą armię rzeczy i co z tego? Chcę Ci powiedzieć, że nie warto się zadręczać drobiazgami. Masz dzieci/psy? Nie będziesz mieć sterylnego domu :) Po prostu :) Ważne, aby dać im sterylną i doskonałą miłość :)

Na zdjęciach nowy model świeczników. Wykonany na specjalne zamówienie z wielką przyjemnością został włączony do oferty :)


Follow my blog with Bloglovin

piątek, 11 września 2015

Inna jesień

Follow my blog with Bloglovin



 Ja to typowa wiosenna kobita jestem. Jak zima się kończy i tak jest 24 stopnie plus słońce i delikatny wiatr to najlepiej mi funkcjonować. I co roku pod koniec sierpnia, gdy dni już coraz krótsze to mi tak bardzo żal, że to już kolejne lato za nami... i zawsze ta jesień mnie dobijała... że to już zimno, ciemno, deszczowo i takie tam... więc w tym roku mam silne postanowienie poprawy.

Natchnięta przez jedną z tych co lubią jesień poszukałam i spisałam wszystkie plusy nadchodzących dni, zapominając jednocześnie zupełnie świadomie o minusach :)

W tym roku zamierzam celebrować jesień.

Te długie wieczory to doskonały moment na zabawę z dzieciakami, nie będziemy musieli biec na ogród, podlewać, pielić, kosić. Usiądziemy sobie wygodnie przed kominkiem i będziemy grać, rysować, czytać... o tak, bez pośpiechu.... Nie będzie trzeba tłumaczyć dzieciom, że pomimo iż jest jasno to pora do spania. Coś tam dobrego się zrobi na podwieczorek/kolacyjkę...

Kominek .... hmmm koniecznie z trzaskającym ogniem, co wieczór (zaoszczędzimy na ekogroszku ;)) Już widzę ten klimacik, te cienie grające na ścianach, to zainteresowanie psów - co tam się dzieje.... I ten dźwięk deszczu uderzającego o szybę... o już widzę siebie wieczorami w pracowni... cicha muzyka... ja i kleje, farby, pędzle i papiery... chyba same romantyczności tą jesienią powstaną :) nie liczcie proszę na new art....

Oooo i gorąca czekolada... i grzaniec (na grzańca na bank wprosi się Mama). Przyjdzie, pogadamy, pośmiejemy się, poplanujemy co w hodowli na wiosnę zrobimy... A w niedzielę będzie czas na pyszne ciasto, znając życie to przy moim okrągłym stole zasiądą wszyscy, za oknem będzie wiać i padać i będzie paskudnie, a my w ciepełku będziemy się gościć... o tak.

I obowiązkowo świeczuszki dające to ciepłe światło w domu. Moja latarenka w kuchni też zapłonie.

I znowu będzie można założyć zielone kalosze w stokrotki, żeby dojść do bramy rano i ją sobie otworzyć (w botkach w tym błocie bym przecież ugrzęzła) :) I czapka fajna się przyda...

I 1 listopada po drodze będzie... a ja uwielbiam to święto....

A potem to już inna czasoprzestrzeń bo przecież będziemy już żyć Bożym Narodzeniem....

Dam radę i coś czuję, że będzie wyjątkowo miło.

A no to jak już o świecach była mowa to takie świeczniki kiedyś powstały już w Pracowni :)